Szwajcaria, czas relaksu

Znam takich, co zaczynają nowy tekst od tytułu, to najczęściej zadaniowcy, albo publicyści z cenzusem, co na jedno wychodzi. Ludzie zwykli, czyli piszący często do szuflady, tytuł nadają na koniec edycji, razem z kategorią i tagami.

Ja już od początku przygody z Internetem, pogodzilem się z zaszeregowaniem do koszyka „normalnych”, ale mimo podpowiedzi życzliwych mi osób, nigdy nie nauczyłem się nadawać tekstowi tytułu optymalnego, który zaciekawia czytelnika i zmusza niemal do wejścia na blog. Rezygnacja? Nie, raczej zafascynowanie pisanym tekstem, który powinien sam się obronić, zmusić czytelnika do refleksji, a jak trzeba, to wyzwolić w nim ciekawość, która autora zmusza do kontynuacji tematu w wersji serialowej.

I tak na moim blogu nastała moda na teksty o Szwajcarii, kraju w którym obecnie przebywam, a który mnie zupełnie nie kręci..

Każdy dzień jest podobny do dnia poprzedniego i tym samym przyszłość jest łatwa do przewidzenia. Życie bez problemów jest nudne, nawet jeśli czasy, w których żyjemy są ciekawe.

Każdego przybysza, który przybywa dajmy na to pociągiem na dworzec kolejowy w Lozannie, wita i zaskakuje miło pełna informacja, wręcz maniakalnie opiekuńcza, nie tylko w formie werbalnej, ale i osobowej, specjalnie oznaczonych, ruchomych, jedno i wieloosobowych grup pracowników kolei szwajcarskich.

Jest też czystość, nieprzesadna, ale narzucająca formy zachowań..

I bezpieczeństwo, policja (ta właściwa), oraz służby kolejowe (policja kolejowa), nienachalna, profesjonalna i interweniująca zdecydowanie (kiedy trzeba), ale i aktywnie pomagająca zagubionym, czy potrzebującym pomocy (okradzionym, czy tylko roztargnionym na tyle by coś zgubić). Kiedyś zostawiłem plecak pełen dokumentów w kończącym trasę w Lozannie właśnie pociągu. Po uświadomieniu sobie tego strasznego faktu, wróciłem do przedziału, ale plecaka tam już nie było. Wypadłem na peron z zrozpaczoną miną, za zacząłem bez sensu chodzić, to tu to tam, bez celu, co było na tyle widoczne, że zagadnął mnie prawie natychmiast policjant na patrolu. Po stwierdzeniu, że tylko coś zgubiłem, skierował do biura rzeczy znalezionych. I tak, po niespełna dwóch kwadransach odzyskałem zgubę, bez żadnych dodatkowych opłat (nie była jeszcze na liście rzeczy zagubionych). Imponujące..

Jeśli jesteś nietuzinkowym turystą, tzn. takim, co nie biega od muzeum do muzeum i w pośpiechu nie fotografuje się pod każdą latarnią, to będziesz zaskoczony spokojnymi wieczorami miast i wsi szwajcarskich. Tutaj o godzinie dwudziestej pierwszej (w tygodniu) ulice są puste, a wszyscy w domach jedzą diner i powoli przygotowują się do snu, bo rankiem dnia nastepnego trzeba o swicie już wstać do pracy. Chyba że nie stołują się w domu i jedzą w knajpie. Nie lubię tutejszych knajp, bo są za dobrze oświetlone i nie przytulne, ale to mój subiektywny gust. Za to uwielbiam tutejsze festiwale, jak Cully Jazz, czy Montreux Jazz. Żarcie i piwo, muzyka i widok masywu Alp po drugiej stronie jeziora, coś niepowtarzalnego. Tłumy ludzi w różnym wieku i w różnym stanie rozluźnienia (upojenia piwem), mówią mi dużo o Szwajcarach i.. Szwajcarkach, zorganizowanych do tego stopnia, że popuszczają cugli kiedy można popuścić, ale z klasą, nie tak prymitywnie, jak Angole, których łatwo tu odróżnić właśnie dzięki ich prymitywizmowi i barbarzyńskim obyczajom biesiadnym.

Ach, festiwali to czas..

RobertzJamajki

Piątego sierpnia roku pańskiego etc etc

Reklamy

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s